typowy mikrofon dynamiczny
Usłyszałem niedawno od dziewczyny szkolącej się na śpiewaczkę operową, że nie umie śpiewać z mikrofonem. Na zajęciach i w późniejszym zawodzie śpiewa wyłącznie bez nagłośnienia. Faktycznie, jej wokal po przepuszczeniu przez system nagłośnieniowy zabrzmiał bardziej płasko. Jak jest z beatboxem? Czy da się uniknąć tej straty dynamiki?
Tworząc beatboxowe nagrania, często nie zastanawiamy się kto i w jakich warunkach będzie ich słuchał. Ten proces dotyczy również profesjonalnych zapisów wokalu, które dość automatycznie są kompresowane 'na cegłę', normalizowane do 0 dB, a po dodaniu lekkiego pogłosu brzmią świetnie na słuchawkach mp3 i głośnikach laptopa. Jest tylko jeden problem – wszystkie brzmią bliźniaczo podobnie.
Kiedy przypatrujemy się akustykom koncertowym przy pracy, szczególnie nagłaśniającym jakiś skomplikowany i/lub egzotyczny instrument, da się zauważyć wyjątkową dbałość o detale. Jeden mikrofon od dołu, aby nagłośnić pudło rezonansowe, drugi na struny, trzeci od góry, aby uchwycić pogłosy i reakcję otoczenia. Jeden bliżej, drugi dalej, jeden ma przycięty bas, żeby uwypuklić ślizganie się palców po strunach, drugi wręcz odwrotnie ma ściętą górę, aby dodać mocy i ciężaru brzmieniu. W takich sytuacjach zastanawiające jest – dlaczego human beatbox, mimo swojej zaznaczonej obecności na poważniejszych koncertach nadal jest nagłaśniany identycznie jak zwykły wokal?
Mikrofon dynamiczny trzymany w dłoni również pozwala na wiele wariantów. Począwszy od postawy reporterskiej, kiedy mikrofon trzymamy za uchwyt na wysokości klatki piersiowej, a główka znajduje się 10 cm od ust. Taka pozycja kładzie kontrolę nad głosem po stronie realizatora dźwięku oraz gwarantuje wysoką powtarzalność brzmienia, o co głównie chodzi we wszelkiego rodzaju programach telewizyjnych.
Nieco bliżej trzymają mikrofony wokaliści, przybliżając chwyt dłoni do główki, a główkę mikrofonu do ust, jednak nie bliżej niż na 5 cm. Już w tej pozycji da się zauważyć pewne manewry mikrofonowe, takie jak oddalenie nadajnika od ust przy głośniejszych partiach solowych lub przybliżenie go w trakcie szeptanego fragmentu utworu. Bardziej awangardowi performerzy używają również wielu innych technik mikrofonowych, aby uzyskać bez zewnętrznych efektów zamierzony rezultat. Przykładowo, otaczają mikrofon ciasno obiema dłońmi, aby zawęzić zakres przenoszonych częstotliwości i nadać dźwiękowi brzmienie telefoniczne, czyli z obciętym pasmem górnym i dolnym, a z przesterowanym i uwypuklonym środkiem. Dodatkowym wizualnym efektem scenicznym może być trzymanie mikrofonu jak słuchawki telefonicznej, co oczywiście pogłębia skojarzenia publiczności i poprawia odbiór.
"wokalny" sposób trzymania mikrofonu
Beatboxerzy mają dwa podstawowe chwyty mikrofonu, oczywiście z osobistymi wariacjami wynikającymi z wielkości dłoni i wygody. Chwyt 'ustny' jest liderem popularności i nagłaśnia głównie usta, natomiast chwyt 'nosowy' uwypukla dźwięki nosowe, spychając bit z ust na drugi plan.
Aby przeprowadzić powszechnie w beatboxie używany chwyt mikrofonu, należy otoczyć palcami środkowym i kciukiem obręcz mikrofonu dynamicznego, znajdującą się najczęściej w połowie główki. Palce serdeczny i mały trzymają część trzonu, przy czym mały palec często umieszczany jest pod trzonem mikrofonu, aby utrzymać go w pozycji poziomej. Palec wskazujący zapewnia ochronę ust i zębów przed uderzeniami siatki mikrofonu. Jednocześnie, palec ten jest współtwórcą kilku efektów, zwłaszcza wibracji mikrofonowych, gdzie o górną wargę uderza rytmicznie osłaniający mikrofon palec wskazujący, a nie metalowa siatka.
W sytuacji scenicznego tłoku ktoś może nieumyślnie trącić statyw lub łokieć osoby trzymającej mikrofon, co prowadzi do mało przyjemnego uderzenia w usta. Aby ochronić wargi przed rozcięciem, warto osłaniać część siatki palcem wskazującym. Stosowanie tego zabezpieczenia może, ekstremalnych przypadkach uchronić nasze gardło przed tragicznym losem znanego niemieckiego śpiewaka weselnego Siggiego z YouTube, któremu mikrofon Shure SM58 po trąceniu go przez tańczącą parę wybił przednie zęby i trafił wprost do gardła. Auć.
Drugi beatboxowy sposób trzymania mikrofonu, określany przeze mnie jako 'nosowy', polega na stworzeniu dłonią swoistej komory rezonansowej i skierowaniu mikrofonu blisko dziurek nosowych. Wygląda to jakby beatboxer zatykał nos palcami wskazującym i kciukiem, ale w palcach zamiast nosa złapał mikrofon. Jest najlepszy sposób na uwypuklenie basu, szczególnie, że nadal słyszalne (choć nieco stłumione) są dźwięki z ust trafiające do bocznej części główki nadajnika.
Aby uniknąć zjawiska znanego jako 'telefonizacja dźwięku', czyli obcięcia górnych i dolnych częstotliwości dźwięku, należy trzymać mikrofon w sposób jak najbardziej 'otwarty' – jak najmniej otaczać go palcami dłoni. Negatywnym przykładem jest tutaj raperski sposób trzymania mikrofonu, który często prezentują nieumiejętni emcees, ściskając całą pięścią główkę mikrofonu i krzycząc niewyraźnie do osłoniętej siatki nadajnika. Wygląda to zjawiskowo, ale potwornie zniekształca i przycisza dźwięk. Tak więc jeśli nie potrzebny nam taki efekt, trzymajmy mikrofon jak należy. A należy, w skrócie mówiąc, pozwolić powietrzu wylecieć drugą stroną siatki mikrofonu. W końcu dźwięk to wibrujące powietrze, a kiedy przechodzi z naszych ust na główkę mikrofonu dynamicznego, porusza membranę, która przetwarza dźwięk na prąd biegnący kablem do miksera. Powietrze po poruszeniu membrany nie znika, tylko musi gdzieś wyjść, w przeciwnym razie odbije się i poleci w stronę wejścia, zakłócając następne nadchodzące dźwięki (w przypadku odwrócenia fazy) lub powodując sprzężenia. Dlatego pozwólmy powietrzu wyjść, pozostawiając niezablokowaną naszym uchwytem dolną część siatki mikrofonu.
Wielu wokalistów i raperów używających mikrofonów przewodowych lubi nabrać sobie pętlę kabla do dłoni trzymającej mikrofon. Nie wszyscy wiedzą dlaczego właściwie to robią, a część nie wie jak to się robi. Jest to zazwyczaj sposób na delikatną wtyczkę kabla wpiętego do mikrofonu. Jeśli słyszymy trzaski poruszając kablem mikrofonowym, najlepiej go wymienić, a jeśli taka wymiana jest niemożliwa – unieruchomić w pozycji bez trzasków. W ten sposób możemy na starszym sprzęcie przetrwać do końca koncertu. Luźna pętla kabla w dłoni trzymającej mikrofon zapobiega również wyszarpnięciu wtyczki gdy ktoś nastąpi na kabel, a my poruszymy się z mikrofonem. W naszym przypadku pętla zostanie wyszarpnięta, a my zorientujemy się w sytuacji zawczasu. Dbajmy o kable, tak często odchodzą. Do lutowania.
vintage'owy mikrofon Sennheiser MD21
Oprócz wyżej wymienionych sposobów chwycenia naszego nadajnika możemy zastosować mniej popularne, ale potencjalnie bardziej obiecujące brzmieniowo metody. Warto poeksperymentować, wszelkie 'udziwnienia' mikrofonu podkreślają naszą unikalność i dają doskonały element show.
Przystawki audio to często używane w przypadku drewnianych instrumentów akustycznych niewielkie mikrofony zbliżeniowe, które przyczepia się na samym instrumencie, aby zebrać dźwięk poprzez przetworzenie drgań instrumentu. Dlatego przystawki mikrofonowe stosuje się w często kontrabasach, skrzypcach, gitarach akustycznych, itp. Specyficzną odmianą takiego systemu jest mikrofon krtaniowy. Nadajniki te używane były pierwotnie w wojsku, ponieważ potrafiły dość wyraźnie przekazać nawet cichy dźwięk mowy ludzkiej w warunkach wysokiego hałasu zewnętrznego. Do dziś mikrofony te stosowane są przez pilotów i jednostki ratownicze.
Przyklejając lub przysuwając mikrofon krtaniowy do naszego gardła, zbieramy głównie dźwięki niskie, a górne pasmo jest mocno ograniczone. Tego typu mikrofon nie nadaje się raczej na główny instrument nagłośnieniowy, ale idealnie uzupełnia zwykły mikrofon dynamiczny o wytwarzane basy, które można dodatkowo podbić i skompresować, po czym zmiksować z kanałem głównego mikrofonu. Doda to ogólnemu brzmieniu potężnego basu, który będzie huczał szczególnie mocno w klubach z rozbudowaną sekcją subwooferów.
Nowoczesny sound otrzymamy przez połączenie mikrofonu z bramką szumów, korekcją i lekkim kompresorem wielopasmowym. Właśnie takiej kombinacji używa Killa Kela, który powiedział w wywiadzie: "My sound is eq'd the same way you would eq a drum set".
Nagrywając przez dziwne źródła dźwięku, nie strońmy od starych mikrofonów o modnym po wsze czasy brzmieniu vintage. Jestem posiadaczem mikrofonu Sennheiser MD21, produkowanego w latach 1954-57, kupiłem go kilka lat temu na niemieckim eBay. Sprawdza się doskonale do 'brudzenia' dźwięku, a stopę przetwarza w precyzyjne punktowe uderzenie. Nie brzmi tak jak Shure beta58, ale przecież właśnie o to chodzi.
Megafon
Zwiększeniu potęgi dźwięku może służyć jeszcze jeden zabieg, mianowicie nagranie mikrofonem z pewnej odległości dużej kolumny lub pieca gitarowego, do którego wysyłamy ścieżkę naszego beatboxu. Najlepiej rejestrować w takim przypadku oba źródła – czyste i przetworzone, aby później na etapie miksu wybrać odpowiednie proporcje między nimi. Nagrywanie poprzez dodatkowy głośnik ogranicza pasma dźwięku i zmniejsza ilość szczegółów, jednak takie brzmienie jest mocne, a liczba kombinacji nieograniczona, biorąc pod uwagę różne typy głośników, pieców gitarowych i mikrofonów których można użyć podczas sesji nagraniowej.
Megafon – zwany również szczekaczką - to także ciekawy przypadek zniekształcania dźwięku. Zespół Cocorosie używa megafonu do przekształcenia beatboxu, aby nadać bitom brzmienie lo-fi. Wysokie tony takie jak trąbka czy piskliwe skrecze brzmią przez megafon dużo mniej wyraziście, ale za to doskonale wklejają się w miks, jakby od początku miały tam zarezerwowane miejsce.
Nie ma jednego najlepszego sposobu trzymania mikrofonu, nagrywania za jego pomocą beatboxu, zniekształcania i tworzenia unikalnego brzmienia. Jeśli interesują nas brzmienia retro, poszukajmy starego mikrofonu, jeśli zniszczony industrial, znajdźmy szczekaczkę. Nowoczesny sound otrzymamy przez połączenie mikrofonu z bramką szumów, korekcją i lekkim kompresorem wielopasmowym. Właśnie takiej kombinacji używa Killa Kela, który powiedział w wywiadzie: "My sound is eq'd (eq – korekcja – przyp. aut.) the same way you would eq a drum set". Nie ma sensu naśladować Killa Keli, prawdziwa sztuka polega na znalezieniu najlepszej dla Ciebie metody, aby podkreślić Twój unikalny styl beatboxowania.
Patryk "TikTak" Matela